Oj, zrobili ze mnie pana,

Oj, zrobili, panno moja!

Czy mnie znasz?

Nie zatrzymując się Szwejk wszedł po schodach na górę i zmierzał ku drzwiom, zza których odzywały się głosy oficerów.

Rozmawiano tam o wszystkim możliwym i właśnie plotkowano o brygadzie i o nieporządkach, jakie w niej panują, a adiutant brygady dołożył od siebie także coś niecoś, mówiąc między innymi:

— Telegrafowaliśmy niby z powodu tego Szwejka...

Hier! — zawołał Szwejk otwierając drzwi i wchodząc do pokoju, po czym powtórzył meldunek: — Hier! Melde gehorsam, Infanterist Szwejk, Kompanieordonnanz 11 Marschkompanie!

Widząc zdziwione twarze kapitana Sagnera i porucznika Lukasza, których opanowywała jakaś cicha rozpacz, Szwejk nie czekał na pytanie i zawołał:

— Posłusznie melduję, że chcieli mnie rozstrzelać za to, że miałem zdradzić najjaśniejszego pana!

— Jezus Maria, Szwejku! Co też wygadujecie?! — krzyknął porucznik Lukasz blednąc.