wyciskająca z czoła małe słone krople tyle się trzeba było najeść

tyle wstydu ale tego nikt nie powie nie powierzy wstyd wstydu

samozaciskająca pętla pluskanie w butach ta druga strona

błękitnej metalicznej kuli

frazy o których prawie zapomniałem zwoje map bezkreśnie wypełnianych przez kartografów

nadprzyrodzone ręce mapy oplatające rzeczywistość jej kopią

kalką technicznym żargonem tych kilku liczących się języków

liżących demony maxwella3 po brudnych zapracowanych brodach niewierna więc pociągająca

namiastka szwadronów dźwięków i pustyń koloru

i piwnice zamknięte za powiekami loki dymu znaczącego siną farbą braki w tlenie