na sekundę
niebo zawisło w wyciągniętych i unieruchomionych gipsem rękach)
aż pękną brzuchy mięsożernych słów
i kanibale zaludnią puste sieci neuronowe miast
spojrzeć w lustro zaznaczyć pianą kraniec strefy cięcia i mocno pociągnąć ostrzem
obraź obraz
te lustra popękały i nie będziemy się mogli tłumaczyć iluzją wyobrażeniem spacerem i potem
staniemy twarzą w twarz ręka w rękę policzek
nie obraź tego sobie zbyt wyraźnie to prawdziwy polip w gardle