jedyne wyjście

dwa dni między jednym świętem a drugim zawieszone jak głos na chwilę

aby zrobić na nas większe wrażenie aby nas pobić naszą własną bronią

ostrym językiem słów ustalonych

ubetowionych i elastycznych tylko do granic swej własnej wytrzymałości

dwa dni które mamy na przemyślenie tego co nie zostało powiedziane i o czym trzeba milczeć w

tym naszym języku

w jednym języku który zwinięty w trąbkę nie powie bo nie może

dwa dni kiedy słusznie przeczuwamy, że te święta skrywają coś

że w tej drodze coś poszło nie tak i że ta podróż wtrąciła nas w jakiś dół