pytanie które zawsze mnie zjadało wypluwam — czy stoisz i czekasz aż opowiem ci o tej całej rekwizytorni i moim mózgu i może wtedy obejrzę się w twojej nagle rozszerzonej źrenicy

2

potop dopadł nas w okolicach świtu razem z kojącą rezygnacją jak obrus przykrywający kolumnady porcelanowych filiżanek

stosy pacierzowe talerzy i całą resztę wielkiej rekwizytorni głodu na swoją obronę mieliśmy długie godziny przemyślane w łóżku zaskakujące nas od tyłu poranne gwiazdki na ramieniu i

modlitwy w obcych językach

tak naprawdę nigdy nie walczyliśmy z genami i nie ganialiśmy za weltschmertzem

na prawdę nałożyliśmy tabu potulnie wypełnialiśmy ankiety

kupowaliśmy groszek w puszkach graliśmy w brydża oszukując i

dobrze rozumiejąc słowa nielegalny i egalitaryzm

skromną schedę po ciotce rewolucji