Kocham szczerze.

A w co wierzysz?

W nic nie wierzę.

Czasami mam się całkiem dobrze,

a potem wchodzę na Twittera.

Nie ma nadziei.

Są tylko ruskie boty, paladyni prawdy,

której nie chcesz przyjąć,

orka na ugorze i halucynacje od propagandy.

Od razu sięgam po proctohemolan.