Skąd tyle pogardy?

Z pewnością nie wszyscy są tacy nieszczęśliwi,

żeby musieć obrażać innych.

Wiem o tym, ale w to nie wierzę.

Widzę kohorty sfrustrowanych mężczyzn,

którym brakuje miłości,

którzy nie znają innej drogi

niż droga wojownika w social mediach,

hordy stróżów zdrowego rozsądku,

plutony samozwańczych psychiatrów,