Nie mogłeś wszak do duszy mojej zajrzeć wnętrza;

Na łup odrazy twojej samam się wydała:

Nie mogłam ścierpieć ciebie w ziemi, gdziem mieszkała;

Jawnie, skrycie powstając przeciw tobie, panie,

Chciałam, by mórz nas mogły rozdzielić otchłanie;

Wzbroniłam nawet, w prawie szukając ostoi,

By imię twoje zwano w obecności mojej.

Jeśli jednak twą krzywdę z mą męką się zmierzy.

Jeśli twych uraz źródło w mej niechęci leży,

Nikt, ach, litości godzien nie był snać wyraźniej,