Podział na centurie do tego stopnia sprzyjał arystokracji, że nie spostrzega się od razu, dlaczego senat nie zawsze brał górę w noszących tę nazwę komicjach, które wybierały konsulów, cenzorów i innych kurulnych urzędników. Istotnie, gdy ze stu dziewięćdziesięciu trzech centurii, tworzących sześć klas całego narodu rzymskiego, pierwsza klasa zawierała dziewięćdziesiąt osiem, a głosy obliczano tylko według centurii, sama ta pierwsza klasa górowała liczbą głosów nad wszystkimi pozostałymi. Gdy wszystkie te centurie zgadzały się między sobą, nie zbierano nawet dalej głosów; to, co postanowiła najmniejsza liczba obywateli, uchodziło za postanowienie gromady; i można powiedzieć, że w komicjach centurialnych normowano sprawy większością raczej talarów niż głosów.

Ta krańcowa władza była jednak miarkowana przy pomocy dwóch środków. Najpierw, ponieważ zazwyczaj trybunowie, zawsze zaś wielka liczba plebejuszy należała do klasy bogatych, równoważyło to wpływ patrycjuszy w tej pierwszej klasie.

Drugi środek polegał na tym, że zamiast by centurie głosowały w takiej kolei, w jakiej szły po sobie, na skutek czego zawsze pierwsza centuria musiałaby rozpoczynać, wylosowywano którąś z nich i ta357 sama przystępowała do wyborów; po czym wszystkie centurie, zwoływane innego dnia według swego porządku, powtarzały te same wybory i najczęściej je zatwierdzały. W ten sposób autorytet przykładu odejmowano stopniowi, by powierzyć go losom, stosownie do zasady demokracji.

Jeszcze jedna korzyść wypływała z tego zwyczaju: mianowicie, że obywatele wiejscy mieli czas między dwoma wyborami poinformować się o zaletach kandydata prowizorycznie wybranego, tak by oddać swe głosy z całą znajomością rzeczy. Pod pozorem jednak pośpiechu zniesiono w końcu ten zwyczaj i obydwa wybory odbywały się tego samego dnia.

Komicja trybusowe były właściwą radą narodu rzymskiego. Zwoływali je tylko trybunowie; trybunowie byli na nich wybierani i na nie wnosili swe plebiscyty. Senat nie tylko nie wchodził w ich skład, ale nie miał nawet prawa obecności na nich; i senatorowie, zmuszeni słuchać praw, nad którymi nie mogli głosować, byli pod tym względem mniej wolni niż ostatni z obywateli. Niesprawiedliwość ta nie była niczym uzasadniona i wystarczałaby sama dla nieważności dekretów ciała, do którego nie dopuszczano wszystkich jego członków. Choćby wszyscy patrycjusze byli obecni na tych komicjach stosownie do prawa, jakie im się jako obywatelom należało, stając się wówczas zwyczajnymi jednostkami, nie wywieraliby wcale wpływu przy formie głosowania, w której zbierano głosy według głów i w której najmniejszy proletariusz mógł tyleż, co przewodniczący senatu.

Widzimy więc, że pominąwszy wynikający z tych różnych podziałów porządek przy odbieraniu głosów tak wielkiego narodu, podziały te nie sprowadzały się do form, obojętnych w samych sobie, lecz że każda z nich pociągała za sobą skutki stosowne do celów, które kazały ją przyjąć.

Nie wchodząc co do tego w bliższe szczegóły, należy z poprzednich wyjaśnień wyciągnąć wniosek, że komicja trybusowe najbardziej sprzyjały rządowi ludowemu, komicja zaś centurialne arystokracji. Co się tyczy komicjów kurialnych, gdzie sam motłoch rzymski tworzył większość, to te, nadając się jedynie do popierania tyranii i złych zamiarów, musiały popaść w niesławę, gdy nawet buntownicy sami wstrzymywali się od środka zanadto odsłaniającego ich plany. To pewne, że jedynie w komicjach centurialnych spoczywał cały majestat narodu rzymskiego, gdyż one jedne były zupełne; z tego powodu, że w komicjach kurialnych brakowało trybusów wiejskich, w komicjach zaś trybusowych senatu i patrycjuszy.

Co się tyczy sposobu zbierania głosów, był on u pierwszych Rzymian równie prosty, jak ich obyczaje, aczkolwiek mniej jeszcze prosty niż w Sparcie. Każdy oddawał swój głos ustnie; pisarz w miarę tego spisywał głosy; większość głosów w każdym trybusie rozstrzygała o uchwale narodu; tak samo w kuriach i w centuriach. Zwyczaj ten był dobry, dopóki uczciwość panowała wśród obywateli i dopóki każdy wstydził się oddawać swój głos publicznie za niesłusznym zdaniem lub za niegodnym kandydatem; lecz gdy lud zepsuł się i gdy zaczęto kupować głosy, odpowiedniejsze stało się głosowanie tajne, by kupujących wstrzymywać przez nieufność i by łajdakom ułatwić możność niezostawania zdrajcami.

Wiem, że Cycero358 gani tę zmianę i jej przypisuje w części upadek republiki. Aczkolwiek jednak czuję, jaką wagę powinien mieć tutaj autorytet Cycerona359, nie mogę być jego zdania. Sądzę przeciwnie, że przyśpieszono zgubę państwa, nie przeprowadzając więcej podobnych zmian. Jak sposób życia ludzi zdrowych nie jest właściwy dla chorych, tak samo nie można chcieć rządzić narodem zepsutym za pomocą tych samych praw, które odpowiadają dobremu narodowi. Nic lepiej nie udowadnia tej zasady jak trwanie republiki weneckiej, której cień jeszcze istnieje jedynie dlatego, że prawa jej są odpowiednie tylko dla złych ludzi.

Rozdano więc obywatelom tabliczki, za pomocą których każdy mógł głosować tak, by nikt nie wiedział, jakie jest jego zdanie; wprowadzono także nowe formalności dla odbierania tabliczek, liczenia głosów, porównywania liczby itd.; co nie zapobiegło częstemu podejrzewaniu o nierzetelność urzędników pełniących te funkcje360. Wydawano w końcu dla przeciwdziałania intrydze i kupczeniu głosami edykty, których wielość okazuje ich bezskuteczność.