[Samotny, zadumany...]

Samotny, zadumany, pójdę przez gościńce

Pod bezupalnym niebem, które smęt już iści,

I z rozkochanym sercem wezmę w obie ręce

Podjętą spod wierzb drożnych1 garść jesiennych liści.

I będę słuchał ptaków, co krąg w wietrze wiodą,

Krzyczące w nadchodzącej już nocy żałobie —

I gdzieś na zżółkłej łące, ponad smutną wodą,

Będę długo rozmyślał o życiu i grobie...

Mroźny wiatr wstrzyma orszak obłoków najbladszy