Jednak w każdym razie musiałam go zwrócić. Jestem przecież w innym położeniu niż reszta dziewcząt. Mogą one przyjmować prezenty od ludzi, zupełnie się tym nie krępując. Mają ojców, braci, wujów i ciotki, ja zaś nie mam żadnych krewnych, ani jednego człowieka, do którego mogłabym z prawa należeć, nikogo, z kim mogłyby mnie łączyć naturalne stosunki. Przyjemność sprawia mi wmawianie sobie, że pan jest kimś bardzo mi bliskim; lubuję się tą myślą, wiem jednak, rozumie się, że tak nie jest. Jestem sama na świecie, sama jedna staję do walki o istnienie i dech mi trochę zapiera, kiedy pomyślę o tym. Prędko też odrzucam precz takie myśli i w dalszym ciągu usiłuję oszukiwać samą siebie.

Ale widzi pan sam, Ojczulku drogi, że nie mogę przyjmować od pana więcej pieniędzy ponad to, co muszę z konieczności, bo przecież przyjdzie dzień, kiedy będę chciała zwrócić panu wszystko, co pan na mnie wyłożył, a chociażbym nawet stała się największą autorką, jaką zamierzam się stać, nie będę w stanie spłacić tak olbrzymiego długu.

Chciałabym mieć piękne kapelusze i suknie, nie mogę jednak zadłużać dla nich mojej przyszłości.

Wybaczy mi pan moją niegrzeczność, prawda, Ojczulku? Mam fatalny zwyczaj pisania pod wpływem pierwszego porywu, w tym samym momencie, kiedy przyjdzie mi coś do głowy, i wrzucania listu do skrzynki bez możności wyjęcia go z powrotem. Chociaż jednak czasem mogę się wydać panu bezmyślna i niewdzięczna, proszę mi wierzyć, że to tylko pozór. W głębi serca żywię dla pana zawsze gorącą wdzięczność za życie wolne i niezależne, jakie zyskałam dzięki panu. Moje dzieciństwo było nieprzerwanym, długim, ponurym pasmem buntu, a teraz odczuwam o każdej porze dnia i nocy taką pełnię szczęścia, że nie mogę wprost uwierzyć, że to nie jest jedynie złudny sen. Czasem wydaje mi się, że jestem przebraną księżniczką z bajki.

Już kwadrans po drugiej. Zejdę na palcach na dół i wrzucę ten list do skrzynki pocztowej! Otrzyma go pan zaraz następnym pociągiem po tamtym, tak że nie będzie pan miał dużo czasu źle myśleć o mnie.

Dobranoc, Ojczulku!

Kocham pana zawsze,

Aga

*

4 maja