*

Czwartek

Ojczulku! Tatuńciu! Jak pan myśli, co listonosz przyniósł mi przed chwilą?

Dwa listy.

Pierwszy. Moja nowela przyjęta! 50 dolarów!

Alors216. Jestem autorką!!!

Drugi list od sekretarza kolegium. Mam otrzymywać w ciągu dwóch lat stypendium, które pokryje koszt mojego utrzymania i nauki. Ufundowała je jedna z dawnych słuchaczek dla „studentek wykazujących wybitne postępy w języku angielskim oraz ogólne uzdolnienie w innych dziedzinach”.

I właśnie ja je uzyskałam.

Zgłosiłam moją kandydaturę przed wyjazdem, nie przypuszczałam jednak, że zostanę wybrana, chociażby ze względu na owo pamiętne ścięcie się z łaciny i matematyki w pierwszym semestrze. Okazuje się jednak, że zupełnie się zrehabilitowałam. Jestem ogromnie zadowolona, Ojczulku drogi, bo już przestanę być panu takim ciężarem. Potrzebna mi będzie jedynie miesięczna pensja, może jednak uda mi się zarobić i na to pisaniem, korepetycjami albo czymkolwiek.

Szalenie się cieszę, że wracam do kolegium i że znów zacznę pracować.