Mięsne stoły otwarte w dni postne (jakby im do tej ludzkości innych dni niepostnych brakowało, albo na ryby nie stać było) dawali; i sami, choć czerstwi i zdrowi, pospołu z zaproszoną kompaniją, z katolików i dysydentów złożoną, mięsem się nadziewali. Zwyczaj mięsnych stołów dawania w postne dni pierwszy wprowadził biskup krakowski, który dostawszy się do pierwszych faworów grafa Brühla462, ministra królewskiego, lutra, do Mniszcha marszałka nadwornego koronnego, jego zięcia, i do innych, partyją dworską składających pryncypałów, gdy między sobą umówili, aby każdy co tydzień raz dawał obiad publiczny, Sołtyk obrał sobie dzień piątkowy. Przed Sołtykiem, choć który z górnych duchownych jadł w post mięso, to przynajmniej stołów publicznych mięsnych w dni postne nie otwierał.

Opaci zakonni, naśladowcy biskupów w świetności, co się tyczy postów, w tych wstrzemięźliwość zachowywali; a jeżeli który dla przypodobania się kompaniji, na mięso łakomy, dawał mięso na stół, to dawał i postne potrawy; i jeżeli sam przypisał się do sztuki mięsa, to przynajmniej przed kompaniją uczynił protestacyją463, że jeść z postem nie może, bo jest chory, albo że mu doktorowie ryb zakazali.

O pacierzach kapłańskich, jaką miały wziętość na końcu panowania Augusta III u prałatów dopiero wystawionych, nic pisać nie mogę. Pacierz jest rozmowa człowieka z Bogiem, potrzebuje miejsca i czasu spokojnego, gdzie oko publiczne zaglądać nie powinno; a zatem w sprawie tej pióro moje idzie na ustęp464.

Biskupi ruscy nie różnili się od łacińskich obyczajnością, między tymi i tamtymi rozmaitą, tylko tem, że wielu z nich nosili zapuszczone brody, które następcy po nich ku końcowi panowania Augusta III, jako już polerowańszego465 świata ludzie, wszyscy pogolili.

Opisawszy stanu duchownego obyczaje jasne i każdemu wiadome, przystępuję teraz do obyczajów świeckiego ludu, powodując pióro moje porządkiem profesyj466, do jakowych się młódź wychodząca ze szkół rozchodziła, a będą w szczególności: palestra467, żołnierz, dworzanie, ziemianie albo szlachta mniejsza, panowie wielcy, na koniec mieszczanie, chłopi, Żydzi, Cyganie.

Rozdział IV

O palestrze i sądach. — Zabawa sług urzędników sądowych. — O reasumpcyji trybunałów. — Wymiar sprawiedliwości.

§ 1. O palestrze i sądach

Imieniem palestry w Polsce oznacza się stan ludzi prawnych, z których jedni są patronami, służący w sprawach prawującym się osobom; drudzy, wpisujący do ksiąg publicznych i z nich wypisujący dekreta468, manifesta469, relacyje470 pozwów i inne transkacyje czyli kontrakty publiczne o kupno i przedaż dóbr, o zastawy lub arendy471 tychże, o zeznawanie długów na dobrach, o zapisywanie żonom posagów lub kwitowanie z nich, także przyjmujący do ksiąg przywileje królewskie na starostwa, urzędy koronne i ziemskie otrzymywane, zgoła rozmaite różnych gatunków pisma; a takowa palestra dzieliła się na regentów472, susceptantów473 i feryjantów474, który ostatni gatunek składali młodzi ludzie dla edukacyji lub też dla dalszej w tej profesyji promocyji do palestry udający się. Sądy czyli magistraty475, którym ta dwoista palestra służyła, były te: asesoryja476, koronna i litewska, referendaryja477 koronna i litewska, sądy marszałkowskie przy boku króla tylko odprawujące się, trybunał koronny w Piotrkowie i Lublinie, trybunał litewski w Wilnie i Grodnie, komisyja skarbowa i wojskowa w Radomiu, sądy podkomorskie czyli graniczne, które jako też kondescensyje478 nie miały fixum locum479 ani regularnych kadencyj480, ale tam i wtedy tylko odbywane bywały, gdzie i kiedy za dekretem trybunalskim, ziemskim lub grodzkim od stron prawujących się prowadzone były. Kiedy szło o granicę między dobrami ziemskiemi a ziemskiemi lub duchownemi i ziemskiemi481, sędzią był podkomorzy lub komornik graniczny jakiegokolwiek województwa lub powiatu. Kiedy szło o inną jaką do dóbr pretensją, np. o działy między sukcesorami482, o rachunek zastawy lub arendy, o zniesienie długów, używano do takich spraw samych sędziów ziemskich lub grodzkich, albo komorników ziemskich, albo burgrabiów grodzkich483, albo subdelegatów484, co jest jeszcze mniej od burgrabiego, i takowe sądy nazywano „kondescensyjami”.

A kiedy szła sprawa między dobrami ziemskiemi a królewskiemi, tj. z dóbr stołowych królewskich, z starostwa albo wsi królewskiej lub z miasta królewskiego, bądź z szlachcicem, bądź duchownym, już takowy sąd czy o granicę czy o inną pretensyją nie nazywał się kondescensyją, ale komisyją, dlatego, że sobie strony komisarzów, jacy się której podobali, w równej z obu stron liczbie nominowały485; do granic jednak sypania prócz komisarzów musiał być koniecznie wezwany jaki podkomorzy lub komornik graniczny.