Toteż patrzył na Hudl złym okiem. Nie mówiąc słowa, obejrzał kuty kufer, po czym wbił oczy w mamę. W jego spojrzeniu było nieme pytanie:

— Po co nam to było, Frumet?

Hudl wyczytała pytanie z jego oczu. Rozdziawiła więc gębę:

— Czemu pan tak patrzy, panie Lejzorze?

— Dlaczego nie miałbym patrzeć? Na piękną kobietę warto popatrzeć... — zażartował ojciec.

— Cha, cha, cha — skóra okrągłej twarzy Hudl zmarszczyła się.

— Prawda, panie Lejzorze, że jeszcze jestem warta grzechu?

— No, Hudl, przestałabyś — wtrąciła się szybko mama.

— Dlaczego miałabym przestać? W imię czego? Czyżbyś była zazdrosna?

— Nie jestem zazdrosna. Nie lubię takich żartów.