— Wiem.

— A zatem? Powiedzmy, że zgodnie z twoim życzeniem przestanę mówić. Dobrze, już milczę.

Istotnie zaległa cisza. Torquemada myślał: „Stworzyłem system, lecz dzięki niemu i poprzez niego stworzyłem także ludzi systemu. Co uczynić z nimi, jeśli system okazał się zgubnym szaleństwem? Jak usunąć terror, gdy zdążył zrodzić ludzi, którzy w nim tylko znajdują rację swego istnienia? Zniszczyć ich przy pomocy terroru?”

Po chwili odezwał się bliski głos:

— Milczałem. Ale słyszałeś mnie?

Torquemada otworzył oczy.

— Tak — szepnął — słyszałem cię.

— I co?

— Kłamiesz. Ludzie nie chcą terroru.

— Biedacy! Niewinne jagniątka!