Padre Diego natychmiast domyślił się, co zaszło.
— Umarł zatem kardynał de Mendoza?
— Niestety — odparł pan biskup. — Wczoraj nadeszła z Rzymu wiadomość o jego zgonie.
Padre Diego pochylił głowę.
— Śmierć chrześcijanina zawsze pobudza do skupionych rozmyślań. Tym niemniej cieszę się, że w osobie Waszej Eminencji mogę powitać arcybiskupa Toledo i prymasa Katolickiego Królestwa.
Don Blasco de la Cuesta zarumienił się.
— Nie jestem jeszcze arcybiskupem.
— Ale z pewnością nim będziecie. Wszyscy przecież wiedzą, że i Ojciec święty, i Ich Królewskie Moście w was widzą od dawna następcę kardynała de Mendoza.
Jego Eminencja zamyślił się i jak gdyby przygasł.
— Tak, doceniam wielkie obowiązki, jakie zostaną złożone na moje ramiona. Proszę Boga, abym im podołał. Jakże jednak słusznie mówił mi niegdyś czcigodny ojciec, że nie ma w Kościele takich zaszczytów i dostojeństw, które by dorównać mogły twardym obowiązkom żołnierzy Świętej Inkwizycji.