— Wiem. Ale przecież nie kto inny tylko my chcemy ich uwolnić od cierpień. Chcemy, żeby nie było żadnych cierpień i sprzeczności.
— Kiedy?
— Pytasz się: kiedy? Za sto, za dwieście, może za tysiąc lat. Mądrości musi towarzyszyć cierpliwość. Wiele czasu upłynie, zanim ludzkość, już uwolniona od przymusu koniecznego teraz, dobrowolnie i świadomie, myśląc tymi samymi zasadami i dążąc do jednego: zbawienia — powszechnie przyjmie światło wiecznej prawdy, aby się sama stać wiecznością.
Diego ukrył twarz w dłoniach.
— Ojcze mój, w głowie mi się mąci, czuję się tak, jakbyś mnie strącił w głąb strasznej przepaści.
— Walczymy w jej mrokach, aby wyprowadzić ludzkość ku pełnemu światłu.
— Cóż ci mogę, ojcze wielebny, powiedzieć? Kocham ludzi, teraz, dzisiaj.
— Hic et nunc23? To dobrze. Z miłości rodzi się litość, ta zaś nieuchronnie zmienia się w pogardę.
Diego poruszył się gwałtownie.
— Nie!