Antysemityzm w krajach socjalistycznych ma charakter ideo­logiczny, jednak z chwilą, gdy ta dyskryminacja na skutek okreś­lonej sytuacji (np. w Polsce po sześciodniowej wojnie w 1967) poczyna natężać się i przybierać charakter masowy — na niższych szczeblach aparatu partyjno-rządowego ujawniają się i to w spo­sób szczególnie brutalny i podły tradycyjne elementy antysemityzmu.

Żydzi-komuniści. Dlaczego w ostatnich latach (trzech) dyskryminacja ideowa dotknęła tak znaczną ilość ludzi pochodzenia żydowskiego? Wielu, nie znajdując dla siebie możliwości pracy, rzeczywiście musiało Polską opuścić, lecz wielu emigrowało przede wszystkim dlatego, że okoliczności stwarzały im dogodną okazję. Nie wydaje mi się, aby dobrymi przyjaciółmi Żydów byli ci, którzy ich zawsze i ryczałtem usprawiedliwiają.

wtorek, 7 kwietnia

Zbyt pięknie na dworze, żeby pracować, poza tym i rano, i po południu różne sprawy do załatwienia.

Przyjaciele i znajomi, którzy pytają mnie od dawna: „Kiedy skończysz Miazgę?”, powinni raczej pytać: „Kiedy nie skoń­czysz Miazgi?”.

czwartek, 9 kwietnia

W ostatniej, marcowej „Twórczości”, w artykule Tomasza Burka o Korzeniach Jerzego Zawieyskiego fragment, jakby dosłownie (lecz niedosłownie stylistycznie) wyjęty mi spod pióra:

„To, czego szukaliśmy dotąd w literaturze i co w niej po­dziwialiśmy, to były »kwiaty« i »korony«: dzieła, które osią­gały własną idealną granicę, spełniały się w bujności i w szu­mie nieprzeliczonego listowia, znajdowały końcowy wyraz we wspaniałej równowadze trwania i ruchu, w tak zwanej skończonej formie. Model wrażliwości zmienił się jednak. Formą, która dzi­siaj najwięcej przyciąga uwagę i zahacza o nasze fermenty zagadnieniowe, jest to, co z punktu widzenia »korony« zdawać się musi niedokonaniem, zaledwie jej stadium wstępnym, w którym się nawet nie rozpoznaje, jakby złośliwą parodią pojęcia całości i skończoności: czy nie tym są »korzenie«? »Forma: korzenie« za­miast »forma: korona« to nowa perspektywa, w jakiej załamuje się nam świat i w jakiej go przeżywamy najbardziej naturalnie, autentycznie, bez wmówień i sentymentalnej akrobatyki i bez dopingu, który daje sfałszowane zwycięstwa. Zagadnieniem bowiem prawdzi­wym współczesnego świata i nas, którzy mamy w nim swe miejsca, jest klęska. Nieustająca klęska świadomości, która musi godzić się z rzeczami, z jakimi nie powinna się pogodzić ze stanowiska swych fundamentów moralnych, rozwierająca się przepaść między realnymi możliwościami człowieka a jego powinnościami, którym nie jest w stanie sprostać, cień, który kładzie się w poprzek drogi od »korzeni« do »kwiatu«, rozrywa związki pomiędzy ludźmi i ludźmi, ludźmi i rzeczami, przecina niewidzialne kanały, którymi płynie niewymienialna na nic innego krew miłości i sympa­tii, to one spychają sztukę ku »korzeniom« i znajdują swój wy­kładnik w formach »niedociągniętych«, otamowanych, zatrzyma­nych w stadium wstępnym, »brulionowym«”.

piątek, 10 kwietnia

Wczoraj prawie upał, dzisiaj pada deszcz i temperatura spadła do 4°C.