— Pogoda okropna. Nie gniewaj się, ale czy to ma sens, że­byś wychodziła z domu na taką zawieję?

— A co mi się stanie? Nie jestem z cukru.

— Mógłbym ci przywieźć parę płyt Haliny.

Starsza pani po chwili milczenia:

— Dobrze, możesz nie przyjeżdżać, wolę zostać w domu, niż ci przeszkadzać.

— Ależ mamo, kto mówi o przeszkadzaniu?

— Wiem, że jestem starą kobietą i nie należy do przyjemnoś­ci pokazywać się ze mną publicznie.

— Mamo — powiedział stanowczo — najdalej za trzy kwadranse jestem u ciebie. Mogę liczyć na filiżankę herbaty?

Znów chwila ciszy, po czym rozległ się głos (z akcentem lekkiej obrazy) starszej pani:

— Właśnie zaparzyłam świeżą herbatę.