CELINA
Elżunia otrzymała akurat wyróżnienie na konkursie Chopinowskim i dlatego grała w salonie pani Wanertowej.
ANTEK
Nie pamiętasz co?
CELINA
Za dużo od mojej pamięci wymagasz. Pewnie Chopina.
ANTEK
Ale co Chopina?
A Celina, idąc w tym momencie wąską i dość stromo wspinającą się pod górę ścieżynką, gdy w dole szumi gwałtownie wezbrany potok, idąc obok Nagórskiego, który mimo swych dwudziestu pięciu lat sprawia wrażenie jej rówieśnika, tak młodo wygląda, szybkie i trochę nerwowe kroki uważnie dostosowując do jej drobnych i niepewnych, bo wychowanych w mieście i tylko z miejską ulicą oswojonych — mówi, przesuwając równocześnie fotel cokolwiek do tyłu, aby znaleźć się poza kręglem światła padającym od lampy: