— Ja też nie mogę sobie wyobrazić, że gdyby Krzyś żył, miałby teraz prawie pięćdziesiąt lat.
— A widzisz! O której nasz samolot?
— Wcześnie. Ósma z minutami.
— Szkoda, że cię tu mieliśmy tak mało.
— Muszę, we wtorek śpiewam w Hamburgu.
— A potem?
— Oslo i Helsinki.
— I dalej?
— Na razie nie ma dalej. Nie wiem, może się zabiorę do pisania pamiętników.
— Już ci to mówiłem parę razy, Halinko, ale wczoraj wieczorem naprawdę śpiewałaś cudownie. Chyba jeszcze lepiej, a może po prostu bardziej wzruszająco, niż kiedy cię słyszałem w Rzymie. Nigdy nie zapomnę twoich Pieśni wędrowca, zwłaszcza tej czwartej o niebieskich oczach.