KONRAD

Nie możesz tego ode mnie wymagać.

MONIKA

Pozwól, że to ja będę decydować, czego od ciebie wymagać mogę, a czego nie mogę. Więc nie zadzwonisz?

KONRAD

Skończmy, Moniko, tę niepotrzebną rozmowę. Jestem jeszcze nierozcharakteryzowany, słyszysz, jak brzęczą, to łań­cuchy, których nie zdążyłem zdjąć, muszę wpaść do siebie, że­by się przebrać, u ciebie być przed dwunastą, doprawdy czasu zostało bardzo mało.

MONIKA

Ach tak? Postaram się w takim razie, żebyś go miał pod dostatkiem.

KONRAD

Nie rozumiem.