— Tobie! O ciebie, Poldek, chodzi. Rany boskie, jesteś jak ślepa kura, naiwniak, nawet nie wiesz, ile ryje dokoła cie­bie i świnię chcieliby ci podrzucić. Takie jest życie, Poldek, naprostuj się!

— To moja żona wymyśliła, wiesz, jaka ona jest. Mnie te szopki nie bawią.

— Wiem.

— No więc?

— Mówię ci, ślepa kura jesteś. Gówno widzisz. Towarzysze z kierownictwa dobrze wiedzą, jaki jesteś. Ale co z tego? Co im miałem powiedzieć, kiedy spytali, ile wesele twojej córki będzie kosztować! No!

— Keller wszystko płaci, ja grosza nie dałem.

— Nie dałeś, powiadasz?

— Przysięgam, Stefan!

— Ty mi nie przysięgaj, bo ja lepiej od ciebie wiem, co dałeś, a czego nie dałeś. Po to jestem, żeby wiedzieć. Ty isto­tę zagadnienia zrozum!

— Niby co?