Owszem, w komplecie. Masz je przed sobą.

WAJS

Łuka, to wszystko jest zbyt piękne, żeby było praw­dziwe, zaczynam wierzyć w socjalizm. Moi koledzy, a zwłaszcza koleżanki, będą zachwyceni, że poznają cię osobiście.

HALICKI

Dziękuję w imieniu „non consummatum”.

WAJS

No właśnie! Ciekawa historia, wiesz, o co poszło?

HALICKI

Andrzejku, ja jestem tylko Hermesem.

Niebawem tamte dwa auta. Facet, który omal nie wpadł pod samochód, otrzeźwiał na tyle, iż może się utrzymać na nogach (nieco później okazuje się, że jest to bawiący w Warszawie na delegacji kierownik wydziału propagandy Komitetu Powiatowego w jednym z miasteczek na Pomorzu Szczecińskim, miał wracać do siebie nocnym pociągiem). Natomiast nieźle podpici są obaj mło­dzi milicjanci, zanim wyruszono do Jabłonny, roztropny Marek Kuran podskoczył do Delikatesów na placu Zamkowym, zaopatrzył się w butelkę „Pejsachówki” (75%) i po drodze zdążył obu chłop­ców uodpornić na ich skontaktowanie się z rzeczywistością ocze­kującą w Jabłonnie.