— Kierowca pana prezesa Panka proszony jest do samochodu!

Wówczas Wacek Gawlik niechętnie odburknie:

— Dobra, dobra, zaraz idę.

I do kolegów:

— Człowiek nawet zjeść spokojnie nie noże przez takiego za­srańca.

— Wszedł na orbitę twój stary.

Na to Gawlik z akcentem pogardy:

— Stara mu pewnie kazała zjeżdżać do chałupy, żeby się nie kompromitował w dobrym towarzystwie, to ćwok, gdzie jemu na ta­kie salony?

Natomiast Pan Młody do Panny Młodej, ponieważ znajdą się obok, w rozległej kuchni, zeszli przed chwilą oboje, aby osobiś­cie podziękować mistrzowi Kubickiemu za najwyższą doskonałość jego sztuki kulinarnej:

— Słyszałaś?