Fetysz

Pot twój, kochanie, tak upajający,

że piłbym go z twoich bioder,

ale za chwilę tu wtargną, wyłamią drzwi

ci rośli faceci w czarnych kominiarkach,

w glanach ciężkich jak nagan.

Zanim powalą mnie twarzą do ziemi,

dosiądą okrakiem, przygniotą kolanem,

zgaś światło, załóż mi na głowę

swoje czerwone pończochy,