Trądzik

Na ścianie ślady po ospie. Sypie się, nie goi.

Od kul? Daj pan spokój. Tu zawsze było cicho.

Wiatr wieje tylko od bramy, od święta tańczą

białe foliówki. Bez słów obywa się nawet

to panoramiczne graffiti w obcym języku czerwieni.

Pod murem chłopiec w wieku na wskroś poborowym

zapala papierosa. Odwraca twarz. Czerwona,

bo młodość zabrała mu cerę. Czy mówię o tym, co

widzę? Na głos? Czy na podobieństwo? Nie mówi nic.