Więc słowik z trwogi woła, że świat się zapalił,
Lecz głos mu się w gardziołku perli15 i krysztali16,
I języczek jak kropla spada rubinowa
Od pragnienia napoły17 blada i różowa.
I słowik, tonąc w perłach gorącego trunku,
Główką, boleśnie zgiętą, przyzywa ratunku.
Zamiejskie ogrody
Z dala od ulic gwarnych, świątyń, żaru, wrzawy,
Otulone murkami, pod stopą Warszawy,
Śpią ciche, zamiejskie ogrody.