Wtedy wszystko niech weźmie ze mnie,

Z bioder moich — ziarno me — dziecię,

Całą własność, która mi dana:

Jedno serce i palców dziesięć.

I ołtarzyk postawisz przy drodze,

Drzwi otworzysz na wiatr, na przestrzał —

Drzewa wzrosną, widok zagęstwią,

Głowę zwiesisz, siądziesz u wejścia.

Zakołuje niebo nad tobą.

Płomyk chwiejny na czoło spadnie!