Gnatem korzennym nogi oplata.
Przecież jednako na nowe lata
Nasiona bólu łuskamy z siebie —
Na jutro twoje, na jutro moje,
Na nasze jutro o lepszym drzewie.
O, kiedyż, matko, plon wykołyszesz,
Nadzieją wzejdziesz, dojrzała tryśniesz
Ziarnem spod kości, spod krwi — przymierzem
I koniczyną o czworoliściu —
Niechaj porośnie, niechaj wygładzi