Kiedym was odbiegł, chodziłem wokół

Po różnych krajach z płomieniem w oku,

Nie mogłem spocząć, powstrzymać kroków,

Jednego tylko tęskny widoku.

Gdy ku domowi zwracałem głowę,

Widziałem nad nim chmury gradowe,

Zwały kraczące, ciemno-wiorstowe6...

Chciałem je moim odpędzić słowem!

Chciałem wam chociaż z daleka pomóc —

Biegłem naprzeciw gońcom hiobowym7,