Pod siecią słowo ze mną zostało!

Próżno pod włókna twardo splecione

Poddaję siebie, Łowcy nie bluźnię,

Darmo, daremnie — prędzej czy później

Powraca słowo nieukojone...

Pod korą serca krąży i woła,

Gałęzie ramion w górę unosi,

Wszystko, com zebrał i com wyprosił,

Rozwiewa w szumie, trwoni dokoła.

Usta zacięte nagle rozłamie: