Smakują ci powoli miejscy patrioci:

Pan starosta w cylindrze, adwokat i doktor,

Ulatują nad ciżbą — odświętni piloci!

O krok, tuż przy mównicy, orkiestra strażacka,

Duma miasta i źródło zachwytów gawiedzi,

W głębi — podkowa z krzeseł — sfora magistracka!

Samotnie na fotelu ksiądz kanonik siedzi...

Tu rynek przystrojony w szpalery40 świerkowe,

Których woń nozdrza łechce i bije pod piętra,

W zrudziałe balkoniki, w okna dubeltowe41,