Światełko fosforyczne płonie.

A słupek rośnie w termometrze,

Wyżej i wyżej cyfrą wzbiera —

I tylko wilgotnieją dłonie,

Tylko oddechy coraz prędsze,

Tylko znużenie coraz większe,

I świat zasnuwa senna mgła...

Wpadamy w sen — w oślizgły lej

I nurkujemy, wirujemy...

A dnie się lepią coraz gęstsze,