Wyszeptałeś nad słowem: «Stań się, stań,

Stań się drzewem, ptakiem, dziewką ukochaną»...

Ach, od tęskności lubej, od szeptu tego,

Czyś mógł wiedzieć, co za sprawa się pocznie. —

Że pochwyci, poniesie ciebie czułego

Niewyrażalne a będące a niewidoczne.

Już nie ptak, nie drzewo, ani najmilsza z dziew,

Ale śmierć, śmierć z za okna będzie kusić,

Będzie wabić nieustannie: „Weź mnie, weź,

Jeśli piękno do słów chcesz przymusić”...