Nad twoim domem, nad domem moim,

Niechaj się przyjmie dobry poranek.

Uderzy niebem, zapachnie wiatrem,

Zadzwoni wilgą w bliskiej olszynie,

Byśmy się, wrogu mój, nie wstydzili

Świerszcza o zmierzchu znaleźć w kominie.

Abyśmy z mowy, co w żyłach płynie,

Zielone słowa, oliwne wzięli,

Gałązki młode, pędy kwietniowe —

Pierwsze nadzieje tej ziemi.