W wonny ogród zamorski, żydowską dzielnicę,
Oto, jak ptak, odlotu niespokojne chwili
Moje serce drży tutaj i ze smutkiem się chyli
Nad gwarną, dygoczącą co dzień ludzką rzeką,
Nad podróżą tak bliską, a taką daleką.
W wonny ogród zamorski, żydowską dzielnicę,
Oto, jak ptak, odlotu niespokojne chwili
Moje serce drży tutaj i ze smutkiem się chyli
Nad gwarną, dygoczącą co dzień ludzką rzeką,
Nad podróżą tak bliską, a taką daleką.