GIROLAMO
czyta głosem cokolwiek niepewnym:
„Niechaj pieśń moja, która sławi ciebie,
trafi do serca mojej jasnej pani,
niech ją do marzeń złotych ukolebie...”
Urywa. — Lorenzo wstaje i zbliża się do drzwi.
PSYCHE
Słuchajże65, Lorenzo!
LORENZO
wyciąga niepostrzeżenie szpadę