Wybiega na czele tłumu w głąb. W opustoszałej izbie pozostaje tylko De La Roche i rozgląda się wokoło zdumiony, jakby nie pojmował jeszcze, co się stało. Po chwili wbiega od ulicy Gospodarz.

GOSPODARZ

Już wiesz?

DE LA ROCHE

Niestety!

GOSPODARZ

Obłęd porwał ludzi!

Wszystko się wali...

DE LA ROCHE

Ona lud porwała...