I czekający ich przybycia zdrajcy!
Niech królewszczyki drżą! Niech drżą! — Słyszycie?!
Bo lud powstaje...
GŁOSY
W bój na śmierć i życie!
Niech żyje Danton!
Wolność niech nam żyje!
Tłum na placu rozprasza się wśród okrzyków; wielu ciśnie się do kawiarni, między innymi Blaks. — Rozwidnia się coraz więcej; słońce ma wzejść niebawem. — Fioletowy obrzask świtu, wpadając przez otwartą werandę, kłóci się z żółtym blaskiem lampy oliwnej.
BLAKS
wchodząc, mówi do cisnących się wokoło: