zwraca się do obecnych z nieco złośliwym uśmiechem

Teraz dopiero spostrzegam, że popsułem państwu zabawę... Przepraszam, jeślim przeszkodził...

HUGO

Ależ, panie baronie, to myśmy raczej winni...

HR. ALFRED

I tak mieliśmy właśnie odchodzić...

VON BLAKS

Nie mam prawa zatrzymywać panów, chociaż doprawdy przykro mi... A raczcie, panowie, pamiętać, o co prosiłem...

Żegna się z Mężczyznami, którzy wychodzą. — Von Blaks bierze krzesło, stawia i siada na nim naprzeciw Psychy, wpatrując się w nią w milczeniu. Upływa długa chwila.

PSYCHE