jako wygnanka przejść ten świat szeroki,

goniąc za szumem jego boskich skrzydeł;

musisz go szukać, wznosić się i padać,

i ręce łamać, i lać łzy, i biadać,

łudzić się, błądzić wśród burz i mamideł,

o ciernie stopy ranić i opoki —

aż się dopełnią odwieczne wyroki:

aż cię przepali ta święta pożoga,

którą on w łono twoje tchnął ustami,

i wyżre winę, co cię dzisiaj plami!