— Tutaj. Patrz, czytaj.

Jacek nachylił się i jął czytać w mroku zapadającego wieczoru.

Stare, przed wiekami ręką w bukowym drzewie rznięte czcionki na pożółkłym, niezniszczalnym papierze odbite...

„Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, a Bogiem było Słowo.

To było na początku u Boga.

Wszystko się przez nie stało, a bez niego nic się nie stało, co się stało.

W nim był żywot, a żywot był światłością ducha.

A światłość w ciemnościach świeci, a ciemności jej nie ogarnęły...”.

Oderwał oczy od kart i spojrzał ze zdumieniem w twarz mędrca posiwiałego.

Wargi starca poruszały się z wolna, jakby szeptem powtarzał zdania przeczytane: „Na początku było Słowo... ”.