Ścisnął, natężył i razem wyświecił,
Może bym sto gwiazd zgasił i drugie sto wzniecił!”.
I miał słuszność. Jeno ten wyraz „może” był niepotrzebny. To było wątpienie i dlatego upadł.
Jacek patrzył nań zdumiony.
— Skąd ty znasz naszych poetów?
Pustelnik milczał przez pewien czas.
— Nie zawsze byłem „bikhu” jak teraz — rzekł wreszcie z pewnym wahaniem.
— Ty nie jesteś Hindusem z krwi?
— Nie.
— A imię twoje?