„Do piątego razu, powiedziałem!”
Pot kroplisty wystąpił mu na skroń. Jeśli jeszcze teraz suma się podwoi...
Krupier, kładący karty, rozglądał się wokoło z talią w ręku, pytając wzrokiem, czy wszystkie stawki są już na miejscu. „Nie, nie! To niepodobna, aby jeszcze raz wyszedł kolor czerwony!” — huczało Łachciowi w głowie.
— Rien ne va plus!
Gwałtownym ruchem chwycił grabki i przegarnął stos banknotów na sąsiednie pole w środku stołu — właśnie w chwili ostatniej, gdy już pierwsza karta padała.
Czekał z zapartym oddechem.
— Rouge gagne, couleur perd71.
Łacheć właśnie z pola czerwonego przesunął stawkę swoją na couleur. Przegrał wszystko.
Jakoś go to nie dotknęło. Aż się sam zdziwił. Poczuł tylko straszną zawziętość.
„Dobrze mi tak — pomyślał. — Trzeba było zostawić. Teraz się poprawię”.