Istotnie, o co ja płakałem?
— Bom głupi! — rzekłem opryskliwie, odpowiadając raczej własnym myślom niż jemu.
Dzieciak pokiwał głową z niesłychaną powagą.
— A nieprawda! ja wiem, że wuj nie głupi. Mama tak nie mówiła. Mama powiedziała, że wuj jest dobry, bardzo dobry, tylko... tylko...
— Tylko co? jak ci mama powiedziała?
— Zapomniałem...
W tej chwili otworzyły się drzwi i na progu stanął Piotr. Był blady i widocznie wzruszony. Uśmiechnął się do mnie gorzko, ale szczerze — po raz pierwszy od roku — i rzekł:
— Dwie córki...
A zaraz dodał:
— Janie, proszę cię, Marta chciała, żebyś jej przyprowadził Toma.