Działo znalazłem: gotowe jest i niezepsute; czeka na mnie od pięćdziesięciu lat z górą... A oto piszę ostatnie wyrazy, nim zamknę te papiery w kuli, która je poniesie ku Ziemi.
Zapasy żywności już się wyczerpały, powietrza starczy mi zaledwie na dwie lub trzy godziny. Muszę się śpieszyć...
Od EXODU naszego dni księżycowych siedemset i siedem.
O, Ziemio! O Ziemio Utracona!
NA TYM URYWA SIĘ RĘKOPIS, ODNALEZIONY W KULI SPADŁEJ Z KSIĘŻYCA.
Pisałem w Krakowie, w zimie 1901–2.