Przybysz uśmiechnął się, widząc zakłopotanie mnicha.

— Nazywają mnie na Ziemi Markiem — rzekł.

Elem pochylił znów głowę.

— Wolno ci, panie, na Ziemi nosić imię, jakie zechcesz; tutaj u nas masz od wieków tylko jedno: Zwycięzca!

— Zwyciężyłem rzeczywiście więcej, niż możesz przypuszczać — rzekł Marek — przybywając tutaj z Ziemi. Tamci mieli towarzyszów, ja jestem sam — dodał jakby do siebie, patrząc w stronę dalekiej Ziemi na niebie.

Potem zwrócił się znów do Elema:

— I nie dziwno wam, że przybyłem?

— Wiedzieliśmy, że przybędziesz.

— Skąd?

Elem spojrzał na niego zdumionymi oczyma: