Nie dokończył, ale zakonnik go zrozumiał.
— Tak, panie — szepnął — tak... To dzieci szernów.
— Więc wasze kobiety... oddają się tym potworom?
— Nie, panie. Nie oddają im się.
— A więc? a więc?
Zerwał się nagle i usiadł na posłaniu.
— Słuchaj! a więc wy jesteście psy! Znam ja tę historię! I na Ziemi niegdyś mówiono o czarcim potomstwie! Słuchaj! was należy wszystkich kamienować zamiast tych nieszczęśliwych!
Gniew mu prawie głos zatykał.
— Pójdź tu! i mów natychmiast, skąd powstała bajka o dzieciach szernów, w którą nawet kobiety same w obłąkaniu uwierzyły!
— Nie, panie, to nie bajka.