Dziewczyna chwyciła go za ręce:

— Nie, nie...

Spojrzał na nią ze zdumieniem:

— Przebrać się musisz.

A ją rumieniec nagły całą umalował.

— Przebiorę się, dziadku, ale tam, za tym głazem, w ukryciu.

Widziała, że starzec, do niewinnego bezwstydu księżycowych kobiet przyzwyczajony, nie rozumie zgoła jej wzdragania, dodała więc tonem objaśnienia, rumieniąc się jeszcze bardziej:

— Przysięgłam Zwycięzcy, któremu służę, że nikt mnie nagiej nie zobaczy, nawet kobieta...

— Cóż to za ślub niedorzeczny! — mruknął Malahuda, daleki od przypuszczenia erotycznego podkładu w tak dziwnej przysiędze.

Nie spierał się jednak i gdy Ihezal przewdziewała się243 na uboczu, on rozniecał żar, tlący się w piecu, aby zgotować posiłek.